Dzieci szczęścia






— Maluję na porcelanie — odparła.
— I to dużo przynosi?
Jadwinia za nic w świecie nie byłaby wyznała, jak małą sumę zarabia miesięcznie, odpowiedziała więc wymijająco, że to zależy od wykonanej roboty.
Ale panna Burska, tak samo jak Prakseda, nie zadowolniła się tą odpowiedzią.
— I czy to ludzie takie rzeczy kapują? — pytała znowu.
Jadwinia wymieniła jej parę przedmiotów, nabytych za wysoką cenę w zakładzie, w którym pracowała.
— Czyż to być może?
— wołała panna Burska _— _
my z siostrą wyrabiamy przedmioty, każdemu potrzebne, a przecież nieraz dobrze nakłopotać się mu simy, nim je sprzedamy.
Widocznie podejrzewała prawdomówność sąsiadki.
Panna Aurelia wmieszała się do rozmowy. Miała ona kiedyś lokatora, który skupował rozmaite skorupy, czasem nawet potłuczone.
Była tam jakaś wyszczerbiona filiżanka, za którą zapłacił paręset, złotych.
Panna Aurelia widziała ją na własne oczy i znajdowała dużo brzydszą od tych, co im teraz służyły do kawy. Sieleszowa zrobiła uwagę, że ten lokator musiał być waryatem.
Panna Aurelia nie umiała na to odpowiedzieć. Lokator ten wyprowa.
dził się i umarł, ale ona nie słyszała, żeby był obłąkanym; musiał jednak nim być — teraz jest tylu obłąkanych, że niewiadomo, komu dowierzać.
Justyna, która czasami widziała świat przez szpary w domu krewnych, wtrąciła, iż ludzie bogaci mają rozmaite fantazye, słyszała nawet o takich, co kupują obrazy i płacą je
setkami, nie złotych już, ale rubli. Jeden znajomy jej krewnego kupił "Krowę na pastwisku pod lasem" i zapłacił dwieście rubli.
Kobiety usłyszawszy to, spoglądały wszystkie na siebie, kiwając głowami, nie mogąc przyczyny tego faktu zrozumieć.
Żeby już płacić za co, ale za krowę na pastwisku; wszakże za połowę tej ceny żywą dostać można.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 | 94 | 95 | 96 | 97 | 98 | 99 | 100 | 101 | 102 | 103 | 104 | 105 | 106 | 107 | 108 | 109 | 110 | 111 | 112 | 113 | 114 | 115 | 116 | 117 | 118 | 119 | 120 | 121 | 122 | 123 | 124 | 125 | 126 | 127 | 128 | 129 | 130 | 131 | 132 | 133 | 134 | 135 | 136 | 137 | 138 | 139 | 140 | 141 | 142 | 143 | 144 | 145 | 146 | 147 | 148 | 149 | 150 | 151 | 152 | 153 | 154 | 155 | 156 | 157 | 158 | 159 | 160 | 161 | 162 | 163 | 164 | 165 | 166 | 167 | 168 | 169 | 170 | 171 | 172 | 173 | 174 | 175 | 176 | 177 | 178 | 179 | 180 | 181 | 182 | 183 | 184 | 185 | 186 | 187 | 188 | 189 | 190 | 191 | 192 | 193 Nastepna>>